E-mail: anna.bankowska@sejm.pl | Tel: (52) 322-33-67

Anna Bańkowska TV

Anna Bańkowska o losach odwróconej hipoteki w Sejmie.

Poseł Anna Bańkowska podczas wczorajszego posiedzenia Sejmu przedstawiła genezę projektu ustawy o odwróconym kredycie hipotecznym (druk nr 1442) autorstwa SLD, pierwszego rozwiązania, które daje możliwość zwiększania emerytur, gwarantując bezpieczeństwo. Podczas pierwszego czytania projektu wszystkie kluby pozytywnie zaopiniowały propozycję Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Anna Bańkowska z sejmowej mównicy: „Otóż nie mieliśmy ambicji ścigać się z rządem o rozwiązanie bardzo ważnego społecznie problemu. Chcieliśmy, żeby rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego wyszedł z inicjatywą ustawodawczą, z regulacjami prawnymi dotyczącymi zarówno odwróconego kredytu hipotecznego, jak i nowych regulacji dotyczących praktyk na rynku kapitałowym, które w tej chwili się pojawiły.

Co nas do tego sprowokowało? Otóż głosy naszych wyborców, którzy do biur Sojuszu Lewicy Demokratycznej przychodzili i pytali: Co mam robić? Jestem biedny, mam mieszkanie, potrzebuję pieniędzy. Nie wiem, jak spożytkować to mieszkanie, żeby dachu nad głową nie stracić, a równocześnie żeby mi się lepiej żyło. Mam oferty różnego rodzaju firm, w tym także firm działających na rynku funduszy hipotecznych, ale nie tylko, żeby oddać im mieszkanie, oddać im dom w zamian za rentę, którą podobno będą mi płacić do śmierci. Mówiliśmy: Bądźcie ostrożni, wczytajcie się w to, co w tych umowach jest zawarte, co jest oferowane. Okazywało się, że często wizyty w biurach poselskich były już post factum, ludzie podpisali umowy i zaczęli się zastanawiać, czy warto było za 200 czy 300 zł miesięcznie oddać całą swoją nieruchomość. Widząc, że ten rynek się zaczyna rozwijać, podejrzewając, że jest to bardzo intratna sprawa dla instytucji oferujących te rzeczy, zaczęliśmy występować do rządu z zapytaniem, czy zamierza prawnie uregulować formę tzw. odwróconego kredytu hipotecznego, a także co zamierza zrobić, żeby chronić te osoby, które w oparciu o przepisy Kodeksu cywilnego mają zawartą umowę w sprawie tzw. renty dożywotniej.

Jakież było moje zdumienie, kiedy na interpelację z połowy 2012 r. otrzymałam odpowiedź od ministra gospodarki, że Ministerstwo Gospodarki już na początku 2012 r. przygotowało projekt, w którym miałyby się znaleźć regulacje dotyczące zarówno renty dożywotniej, jak i odwróconego kredytu hipotecznego, ale nie mogą się domówić z Ministerstwem Finansów w tej sprawie, w związku z tym projekt leży. Projekt leżał, a nas te problemy dręczyły, dlatego dawaliśmy rządowi impulsy do wprowadzenia w życie tych rozwiązań. Rząd dalej obiecywał i nic się nie działo.

Była debata na temat Amber Gold. Nie wiem, czy państwo pamiętacie, ale zadałam premierowi pytanie, czy nie uważa, że nieuregulowana prawnie sprawa dotycząca renty dożywotniej i braku regulacji dotyczących odwróconego kredytu hipotecznego może spowodować większe tragedie niż Amber Gold, ponieważ te sprawy dotykają bardzo delikatnej materii, czyli ludzi starszych, niedoinwestowanych ekonomicznie, zainteresowanych wszelkiego rodzaju propozycjami dotyczącymi poprawy ich codzienności, nie zawsze umiejących wczytać się w niuanse dotyczące regulacji umownych. Premier z tego miejsca przyznał, że jest to jedna z pilniejszych spraw do rozwiązania. I co? Czekałam kolejne miesiące, moi koledzy z klubu również, interweniując ponownie u premiera. Odpowiedź z Ministerstwa Gospodarki brzmiała: Mamy przygotowane ustawy dotyczące nie tylko kredytu hipotecznego, ale również rent dożywotnich, ponieważ Ministerstwo Gospodarki zdaje sobie sprawę, że regulacje prawne dotyczące rent dożywotnich nie chronią interesu osób, z którymi są zawierane umowy. Niestety, nie było zgody. Ten projekt został skierowany w czerwcu 2012 r. do rozpatrzenia przez komitet Rady Ministrów i znów nie ma zgody między jednym resortem a drugim.

Nie wiem, czy komuś zależy. Twierdzę, że nie zależy na tym, żeby nie było tych regulacji, ale premier powinien wreszcie tupnąć. O to apelowaliśmy na konferencjach prasowych Sojuszu Lewicy Demokratycznej, żeby wreszcie te niuanse między poszczególnymi ministerstwami wyjaśnić. W tym roku minister gospodarki znowu nam odpisał, że nie można się domówić, zatem stanęliśmy wobec tego samego problemu. Co mieliśmy zrobić? Chcieliśmy sprawy uregulować, ostrzec ludzi przed utratą dachu nad głową, przed wyceną majątku na 30% wartości, przed brakiem możliwości dziedziczenia w przypadku, kiedy osoba zawierająca tę umowę umrze po miesiącu, dwóch czy po roku, a wielki majątek zostanie do dyspozycji. Chcieliśmy ustrzec przed propagandowymi obwieszczeniami przypominającymi urzędowe informacje, które jeden z funduszy hipotecznych przez dwa lata lansował. Chcieliśmy rządowi zwrócić na to uwagę, bo może nie widzi tego problemu, tak jak nie widział sprawy Amber Gold, ale nic to nie dało. W związku z tym postanowiliśmy zapobiec nieszczęściom ludzi. Ludzie nie wiedzą, że się pozbyli własności. Myślą, że dalej są właścicielami domu czy mieszkania. Nie wiedzą, że jak splajtuje instytucja, z którą zawarli umowę, stracą dach nad głową. Przybywa nam ludzi biednych. Co oni mają zrobić? Muru nie zjedzą. Wyszliśmy z inicjatywą ustawodawczą, bo ci ludzie muszą coś z tym majątkiem zrobić, a równocześnie nie mają możliwości przesiedlenia się i normalnej sprzedaży na rynku, w związku z tym decydują się na taką formę.

Nie jest sztuką być posłem Platformy Obywatelskiej i składać projekt poselski, który jest w tym momencie pod pełną, że tak powiem, kuratelą urzędników rządowych. My takich nie mamy. Zawarliśmy jak najbardziej czystą ideę i wszystko, co dało się nam sfinansować, jeśli chodzi o doradztwo, jest w tym projekcie zawarte. Jestem szczęśliwa, że debatujemy dzisiaj nad tym problemem. Mam nadzieję, że projekt znajdzie miejsce do dalszej debaty w komisjach i że zyska przychylność ekspertów rządowych w zakresie poprawiania tych propozycji. Zdajemy sobie bowiem sprawę z mankamentów, ale już nie chcieliśmy dalej drążyć i czekać, bo czas ucieka.

Rząd nie może się domówić, to może domówią się Ministerstwo Gospodarki i Ministerstwo Finansów podczas prac w komisjach. Na to liczymy. Liczymy też na to, że nie będzie obstrukcji, tak jak z wieloma SLD-owskimi projektami, które przez rok czy półtora roku leżą i czekają na rozpatrzenie, bo czekają na propozycje rządu. Liczymy na to, że tym razem nie będziemy czekać, aż rząd się domówi, tylko rząd, ze swoją wiedzą, pojawi się na posiedzeniu komisji, gdzie będzie rozpatrywany nasz projekt, i będziemy w stanie wszyscy, ponad podziałami politycznymi, go dopracować tak, żeby rzeczywiście służył ludziom. O to wnoszę.

Proszę państwa posłów o wspólne działanie na rzecz ochrony najsłabszych, którzy dziś nie mają pieniędzy na bieżące życie, a kiedyś mieli pieniądze na to, żeby dorobić się majątku czy domu. Dziękuję bardzo."

Tekst całego wystąpeinia Anny Bańkowskiej znajduje się: TUTAJ
Warszawa, 11.07.2013 r.